2016-09-09

Nadwiślańskie, kolorowe sny. Rozmowa z Tytusem Brzozowskim

Tytus Brzozowski, Plac Zbawiciela

Patrzę na twoje akwarele i widzę Warszawę, którą niby znam i taką nieznaną, twoją. Jest ulica, plac, kamienice i nagle pojawiają się czajniki czy latające fortepiany. Jednocześnie zwisające z sufitu czajniczki wprowadzały gości na twój ostatni wernisaż na Saskiej Kępie. Dlaczego czajniczki?

Zacznijmy od tego, że bardzo lubię malarstwo, w którym wiele się dzieje, autorów takich jak Peter Breugel. W jego pracach pojawiają się dziesiątki postaci, setki zdarzeń, wszystko to opowiada jakąś historię. Moje prace można obejrzeć szybko, ale jeżeli ktoś ma więcej czasu zawsze może coś nowego w nich znaleźć, coś może zaskoczyć. Myślę, że pojawiające się w moich pracach lekko surrealistyczne elementy trafnie oddają atmosferę naszych miast, lekko chaotycznych, lekko niezrozumiałych, w których nie wszystko jeszcze jest takie jak powinno, gdzie może nas coś zaskoczyć. Temu pomagają pochowane na obrazach  kostki czy czajniki.
Akwarela poświęcona Saskiej Kempie przedstawia dom, w którym mieszkam, z lotu ptaka. Urzeka mnie w Saskiej Kempie jest tajemniczość, to, że chodząc ulicami możemy przez furtki i żywopłoty zaglądać w podwórka, nigdy nie wiedząc co kryją. I tu w podwórkach ukryłem czajniki, bo nie wiadomo co tam jest. Inna taka praca z Placem Unii Lubelskiej. Piękne, strzeliste kamieniste z początku XX wieku, bardzo eleganckie i sam Plac, który dzisiaj jest zupełnie nie dla ludzi, jest rozjeżdżony przez samochody. Ja pokazuję, że plac to miejsce gdzie mają chodzić ludzie, gdzie można postawić jakąś fajną rzeźbę. W Chicago jest blob. 
 
Studiowałeś architekturę, czy stąd to zainteresowanie miastem?

Jedno z drugim bardzo się łączy. Studiując architekturę nauczyłem się jak malować, ale też zdobyłem wrażliwość na miasto, na to jakie są potrzeby mieszkańców, czego im brakuje. Jednocześnie poznałem historię Warszawy, która jest fascynująca.

Tytus Brzozowski, Tramwaj
 
Warszawa to Twoje ulubione miasto?

To moja wielka miłość. Uwielbiam jej historię, lubię odszukiwać nowe wątki, naleciałości, nawarstwienia historyczne.
 
Fascynację historią widać też w twoich obrazach.

Są na nich kamienice, które już nie istnieją, budynki zrekonstruowane inaczej niż przed wojną. Zestawiam je ze sobą, ustawiam w różnych miejscach, przywołuję pamięć o nich, pokazuję jak mogłoby być. Przykładem takich zmian w Warszawie jest Archikatedra. Przez wieki zmieniała swoje twarze, by nagle zniknąć w 1944 roku. Decyzje jak  powinna zostać odbudowana podejmowane były w bardzo wąskim gronie. To co mamy odbudowano w formie, w jakiej ten budynek nigdy nie istniał. Tu miały miejsce kluczowe wydarzenia w naszej stolicy, dla całego narodu. To dla mnie pasjonujące. Archikatedra jest przykładem tego, jak inspirująca może być Warszawa i jej historia. Chciałbym pokazywać kolejne stadia jej istnienia. Np. w latach 1837-1903 została przebudowana w stylu neogotyku angielskiego, nadano jest zupełnie inny styl. Lubię bawić się czasem.
 
Często przedstawiasz „co by było gdyby”. 

Tak, na przykład szczyty historycznej Archikatedry w wersji Adama Idźkowskego z XIX wieku, a na drugim i trzecim planie współczesne warszawskie wieżowce. W podobny sposób opowiadam o  kamienicy Oranowskiego przy Krakowskim Przedmieściu, położonej naprzeciwko Kościoła św. Krzyża. Po wojnie ten bardzo wysoki, niezwykle zdobny budynek został odbudowany w małomiasteczkowej, pozbawionej detalu wersji.  Podczas odbudowy przyjęto koncepcję według której wysokość Traktu Królewskiego została wyrównana i tego typu strzeliste budynki zostały obniżone. W akwareli pokazuję kamienicę w jej spektakularnej przedwojennej formie, ale we współczesnym świecie z dzisiejszymi ludźmi.

Tytus Brzozowski, Zima
 
Czy starasz się inspirować tych, którzy decydują o kształcie Warszawy, zabrać głos w dyskusji o wyglądzie stolicy?

W niektórych pracach wypowiadam się na temat tego, jak widziałbym to miasto. Na przykład wciąż nie ma w Warszawie pomysłu na centrum. Chciałbym wykonać serię prac o Placu Defilad, przedstawić mój pomysł na gęste śródmieście, gdzie jest dużo usług, sklepów, mnóstwo ludzi, mnóstwo możliwości różnego rodzaju aktywności. Nie wiem, czy to może kogoś zainspirować, ale może mogłoby być głosem w dyskusji.
 
Miasto idealne według Tytusa Brzozowskiego to? Czy takie istnieje, a jeśli tak, to jakie jest najbliższe ideału?

 Najważniejsza jest dla mnie Warszawa, chociaż nie można powiedzieć, że jest idealna. Niezwykle pasjonują mnie  miasta w których ważną rolę odgrywa zabudowa z XIX i początku XX wieku, z gęsto zabudowanymi śródmieściami z wąskimi, strzelistymi ulicami, z ozdobnymi kamienicami, kopulastymi narożnikami, wielkimi witrynami w parterach, uliczki wąskie, place kameralne, bez szerokich arterii komunikacyjnych, miasto bardziej piesze byłoby dla mnie idealne.
 
Czego brakuje Warszawie?

Wiele, ale też dzieje się tu dużo dobrego, Warszawa szybko się zmienia, powstaje dużo nowej zabudowy, miasto się zagęszcza. Zmieniają się też mieszkańcy, ich stosunek do miasta, metoda korzystania z przestrzeni, chcą wychodzić wieczorem, iść nad rzekę posiedzieć na plaży, mieć maratony, kawiarnie, w których można posiedzieć  na ulicy. Tego jeszcze 10 lat temu nie było. Zmienia się też podejście Ratusza, który widzi, że w nowoczesnym mieście muszą zajść pewne zmiany.

Fortepiany, Tytus Brzozowski
 
Jakie jest twoje ulubione miejsce w Warszawie?

Trudno mi wybrać jedno miejsce. Bardzo lubię fragmenty miasta z XX-lecia międzywojennego, budynki z Żoliborza czy Saskiej Kempy, luźną modernistyczną zabudowę otoczoną gęstą zielenią. Lubię okolice Ronda de Gaulle'a  - to miejsce, gdzie spotykają się cztery spektakularne gmachy: bank BGK, Dom Partii,  Muzeum Narodowe, gmach giełdy. Zaraz potem mamy sejm, willę Pniewskiego na skarpie, Mokotowską, Plac Zbawiciela....  takich miejsc jest mnóstwo. Uwielbiam Aleję Wyzwolenia, żoliborski plac Henkla, Ulicę Kubusia Puchatka, Kameralną, Miłą..
 
Mnie zawsze smuci jeśli chodzi o Warszawę jedno: to, że te fajne miejsca są rozsypane po całym mieście, żeby dojść do czegoś interesującego trzeba pokonać nieprzyjemne, brzydkie przestrzenie.

 Rzeczywiście do pewnego stopnia tak jest. Pokazałem to zjawisko na jednej z moich akwareli: „Warszawa jako grupa miejskich wysp”. W tej pracy opowiadam o znakomitych, spektakularnych fragmentach miasta pomijając często nieciekawą tkankę , która je otacza. 
 
Oj, to naprawdę mogłoby być ładne miasto...

Dużo myślałem na ten temat. To dosyć złożona kwestia. Warszawa w XIX wieku pod zaborami rozwijała się nieco inaczej niż stolice państw, które miały swoją państwowość. Nie powstawały np. spektakularne gmachy publiczne. W tym samym czasie w Bukareszcze – stolicy wolnego Królestwa budowano ważne budynki o funkcjach administracyjnych. W Warszawie rozwijała się z kolei zabudowa kamieniczna, ulica Marszałkowska była znana ze swojego piękna w całej Europie. Pech chciał, że odbudowa Warszawy zbiegła się w czasie z okresem w urbanistyce, kiedy negowano  osiągnięcia przeszłości. Nowoczesność realizowano poprzez wprowadzenie szerokich arterii dla samochodów, zieleni dla rekreacji, luźnej zabudowy. Było to całkowite przeciwieństwo tego, jak śródmieście wyglądało kiedyś. Odbudowano ważne dominanty: pałace i kościoły, ale pominięto odbudowę kamienic, które stanowiły niezwykle istotne tło dla spektakularnych gmachów i budowały faktyczny wizerunek i atmosferę miasta.
 
Lubisz też chyba mosty? Często pojawiają się na twoich akwarelach. Też ich w Warszawie brak.

Mosty w mieście podzielonym rzeką mają oczywiście duże znaczenie. Najczęściej pojawia się u mnie Most Poniatowskiego i most kolei średnicowej, mają olbrzymi wpływ na atmosferę Powiśla i Saskiej Kempy.

Wieżyce, Tytus Brzozowski  Chmielna, Tytus Brzozowski
 
A skąd pająk w wielkim mieście?

W pewnym momencie powiedziałem sobie, że nie chcę zajmować się rysunkiem i malarstwem wyłącznie jako odwzorowaniem rzeczywistości. Chciałem pokazać w swoich pracach trochę wyobraźni. Pomysł, że w zupełnie naturalnej przestrzeni, gdzie wszystko wydaje się normalne, nagle pojawia się element zupełnie obcy i zaskakujący wydał mi się zabawny.
 
Jaki jest twój ulubiony obraz?

Petera Breugela, oczywiście. Uwielbiam to jak w zawoalowany sposób opowiada o rzeczywistości, w której żyje, te dziesiątki postaci, z których każda ma swoją historię. Uwielbiam czytać o jego obrazach, bo przecież sami często nie jesteśmy w stanie uchwycić wszystkich niuansów jego prac. Moim ulubionym jest „Spis ludności w Betlejem”. Praca powstawała w drugiej połowie XVI wieku w czasach  małej epoki lodowej, przedstawia śnieżny krajobraz Niderlandów - rzecz nie dzieje się w Betlejem. Są ludzie rozbierający dom, żeby ogrzać się drewnem, jest złodziej, który ucieka z drewnem na opał. Jest Maria na osiołku i Józef, w ogóle nie zauważalni w tłumie postaci, gąszczu spraw. Breugel zwraca uwagę na bardzo istotną rzecz: kiedy dzieje się historia, otoczenie o tym nie wie, każdy robi swoje.
 
Dlaczego zdecydowałeś się na akwarelę?

Akwarela jest techniką architektów, przynajmniej warszawskich. Kiedyś to było bardzo wygodne i szybkie narzędzie do pokazania klientowi, jak będzie wyglądał dom. Tradycja pozostała. Nadal bardzo ważna jest świadomość przestrzeni i perspektywy, jak i malarstwo akwarelowe. To bardzo wygodna technika, która daje duże możliwości.

Nowogrodzka, Tytus Brzozowski
 
Sprzedajesz swoje akwarele, ale też kopie, jak to wygląda?

Maluję i sprzedaję oryginały, a wybrane prace sprzedaję w 40 egzemplarzach, są drukowane na papierach bardzo wysokiej klasy w najwyższej jakości druku. Prace są numerowane, sygnowane, certyfikowane. To pozwala tym akwarelom dotrzeć do znacznie większego grona odbiorców, a kopie są dostępne właściwie dla każdego. Śmieję się, że każda kopia zwiększa wartość oryginału, pokazuje, że to coś na tyle ciekawego, że każdy chce to mieć. Dzisiaj „Słoneczniki” Van Gogha są dostępne niemal w każdym sklepie.
 
A skąd pomysł na Finlandię?

To kraj o wielkiej kulturze budownictwa i dużej świadomości tego tematu, znany z pięknej architektury i designu. To w Finlandii żył Alvar Aalto, gwiazda modernizmu, tak architekt rozpoznawalny w społeczeństwie jak gwiazdy rocka. Gdy Aalto spóźniał się na samolot to linie Finnair wstrzymywały odlot. Gdzieś ten szacunek dla architektury i budownictwa wysokiej klasy pozostał w Finach. Finlandia ma bardzo sprecyzowany charakter. Z jednej strony pod względem krajobrazu: mroźna zima, jeziora, skały, charakterystyczna roślinność, z drugiej pod względem architektury: zabudowa jest bardzo konsekwentna i o wyrazistym charakterze, ale też skromna. Od razu wiadomo, że coś jest fińskie. Tego brakuje w polskiej architekturze. Polska architektura jest bardzo różnorodna, bogata, nie ma własnego języka, typowych materiałów, typu budownictwa, charakterystycznych detali.
 
Jak wygląda kondycja polskiej architektury?

Jest mnóstwo niezwykle zdolnych polskich architektów, wzrasta też zapotrzebowanie na architekturę wysokiej jakości. W ostatnich latach powstał w Polsce szereg bardzo udanych budynków publicznych. To dla architektury bardzo ciekawy czas. Nadganiamy lata zaległości, pojawiają się nowe możliwości finansowe, zmieniają się oczekiwania odbiorców architektury, 
 
Chcesz wrócić do projektowania?

Projektuję cały czas. Po powrocie z Finlandii udało mi się dostać do zespołu znanej warszawskiej pracowni Jems Architekci. Pięć lat pracowałem przy ważnych projektach. Miałem kontakt z wybitnymi architektami. Chciałbym być i architektem i akwarelistą. Mam taki pomysł by w różnych momentach życia kłaść odrobinę inny nacisk raz na jedno, raz na drugie.
 
Często się włóczysz po mieście?

Uwielbiam to, ale nie zawsze mam na to czas. Mam przyjaciela, z którym się czasami umawiam i godzinami razem chodzimy. Startujemy na Żoliborzu, kończymy na Saskiej Kępie, przechodząc przez Wolę i Śródmieście. Strasznie to lubię. W Warszawie ciągle trwa budowa, w głowie mam cały czas, że tam coś rośnie, tu pojawia się już elewacja, tam konstrukcja wychodzi z wykopu. Lubię podglądać jak powstają nowe budynki. Strasznie mnie to ekscytuje. Patrzenie na to, jak zmienia się przestrzeń, co wpływa na kształt miasta, na życie ludzi,  w Warszawie dzieje się to cały czas.

Domy na arkadach, Tytus Brzozowski
 
Rozmawiała Barbara Grabowska 

FB Tytus Brzozowski 
http://t-b.pl/
wydruki fine art

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

Machina zwana wyobraźnią. Rozmowa z Julią Borzucką
2016-09-05

Machina zwana wyobraźnią. Rozmowa z Julią Borzucką

Wystawa wydruków fine art ● Tytus Brzozowski ● 2016
2016-11-14

Wystawa wydruków fine art ● Tytus Brzozowski ● 2016

High on Life! Wystawa prac Andrzeja Szatyńskiego
2016-08-02

High on Life! Wystawa prac Andrzeja Szatyńskiego

       
ZOBACZ TAKŻE: